Zgadzamy się z tym stwierdzeniem w stu procentach. Węgrzy osiągnęli perfekcję w sztuce wytwarzania tego niezwykłego trunku. Podczas półrocznego pobytu w kraju Madziarów mieliśmy okazję degustacji tego i owego, dowiedzieliśmy się kilku ciekawych informacji. Teraz przekazujemy je Wam, abyście nie mieli wątpliwości jakie wina węgierskie warto spróbować.

Wino Gellert

Z takim widokiem to można degustować!

Tokaj, złote niebo w gębie

Nazwa wywodzi się od miejscowości Tokaj położonej w północno-wschodniej części Węgier, jednym z najbardziej znanych regionów winiarskich. Wina pochodzące z tego obszaru zyskały sławę w Europie już w XV wieku. Sprowadzano je na życzenie możnowładców, aby uświetniały uroczystości odbywające się na dworach. Istnieje wiele odmian tego białego trunku, ale najbardziej popularne są dwie: Tokaj Szamorodni i Tokaj Aszú. Tokaj Szamorodni zawdzięcza swoją nazwę Polakom. W XVI i XVII wieku zapotrzebowanie naszych przodków na ten konkretny gatunek było tak duże, że nie nadążano z jego wytwarzaniem. Aby dojrzeć, to wino musiało leżakować dwa lata. Kupcy chcąc przyspieszyć ten proces wymyślili, że przecież trunek może dojrzewać po drodze. Stąd wzięła się jego nazwa „samorodni” czyli „taki, który sam się rodzi”, bo wino dojrzewało w beczkach na wozach transportujących je do Polski. Słodkość Szamorodni zależy od stopnia dojrzałości winogron. Wcześniej zerwane dają w efekcie wytrawne wino száraz, z tych zebranych później i przejrzałych powstaje słodkie édes. Owoców nie wybiera się w żaden sposób, do kadzi trafiają całe grona.

Teraz kilka słów o naszym zdecydowanym faworycie. Tokaj AszúAszú oznacza dosłownie „suszony”. Jego wytworzenie jest bardzo czasochłonne. Zbiorów dokonuje się wyjątkowo późno, pod koniec października i w listopadzie, a czasami nawet w grudniu. Wtedy winogrona są już bardzo przejrzałe, podsuszone i zaatakowane szlachetnym gatunkiem pleśni Botrytis cinerea (proces pozostawiania winogron tak długo, aby spleśniały nazywa się botrytyzacją). Z gron wybiera się tylko takie, które są najbardziej przejrzałe, a następnie w specjalnych kadziach ugniata się je i tworzy „pastę aszú”. Tak przygotowaną, zalewa się dobrej jakości winem édes i fermentuje. Dojrzewanie trwa cztery lata w ciemnych wilgotnych piwniczkach wypełnionych innym gatunkiem szlachetnej pleśni. Tradycyjna beczka ma pojemność 136 litrów. Słodkość Tokaju Aszú zależy od ilości kadzi z ciastem (puttonyos/putonów) użytych na jedną beczkę. Jedna kadź powstaje z 23 kg zbotrytyzowanych winogron. Najmniej słodkie jest wino o zwartości 3 putonów, najsłodsze zawiera ich aż 6.  Musimy przyznać, że sześcioputonowe Aszu to najlepsze wino, jakie kiedykolwiek piliśmy. Owszem, jest bardzo słodkie, ale ma aksamitny, niepowtarzalny smak, w którym wyczuwa się rozmaite akcenty miodowe, orzechowe, karmelowe tworzące z nutą owocową harmonijną całość. Jest też bardzo drogie, przez co mieliśmy okazję spróbować go tylko raz. Świetną alternatywą jest dużo tańsze, a niewiele ustępujące mu wino pięciputonowe.

Tokaj Aszú

Tokaj Aszú

 

Bycza Krew

To nic innego jak Egri bikavér, drugie najsłynniejsze wino węgierskie. Jest kilka wersji legendy, wedle której trunek zyskał swoją niezwykłą nazwę. Wszystkie z nich dotyczą tureckiego oblężenie miasta Eger w XVI wieku. Według pierwszej opowieści, wśród szeregów Truków najeżdżających na miasto rozległy się niepokojące wieści o tym, że Węgrzy piją byczą krew, aby się wzmocnić i lepiej przygotować do walki. Wrogowie popadli w panikę, kiedy najechali na Eger i zobaczyli, że z bród wojowników rzeczywiście ściekają ciemne czerwone strugi. Według innej wersji, to sami Turcy wymyślili nazwę „Bycza Krew”. Jako muzułmanie, nie wolno im było spożywać alkoholu, był to więc zabieg mający na celu obejście obowiązującego ich zakazu. Egri Bikavér to ciemnoczerwone wino o intensywnym smaku. Najczęściej występuje w odmianie wytrawnej lub półwytrawnej. W zachodniej części Egeru znajduje się słynna Dolina Szépasszony – Dolina Pięknej Pani, skupisko kilkudziesięciu piwniczek i lokali, gdzie można zasmakować we wszystkich trunkach regionu. W zależności od preferencji wybierać można między starymi stylizowanymi knajpkami, klimatycznymi piwniczkami albo nowoczesnymi lokalami urządzonymi wedle najnowszych trendów. Oczywiście polecamy te pierwsze.

Egri Bikaver

Bycza Krew. Tym razem w Szentendre.

 

Trunki w praktyce

Jak to już kiedyś wspominaliśmy wina węgierskie na meijscu są bardzo tanie. Ceny za butelkę zaczynają się od kilku złotych, a nie są to wcale żadne siarkofruty. Dobre wino, za które w Polsce zapłacilibyście ok. 30 zł, tam znajdziecie za połowę tej ceny. W każdej knajpce i restauracji standardem jest serwowanie win do posiłków. Ceny podawane w kartach menu dotyczą zazwyczaj 1 dl (o ile nie zostało wyraźnie zaznaczone o jaką ilość chodzi). Lampka zawiera około 2 dl. Należy zwrócić uwagę na to, że poza lokalami i barami, w zwykłych sklepach sprzedaż alkoholu po godzinie 22:00 jest zakazana. Ceny tych samych z pozoru win, różnią się w zależności od producenta. Standardowa cena za butelkę Tokaju Aszú 5 putonów to ok. 4000 HUF, czyli jakieś 60 zł. Warto odwiedzić duże supermarkety. W promocji w Auchan udało nam się je dorwać za 2500 HUF czyli ok. 35 zł. Jeśli chodzi o picie w miejscach publicznych to sprawa ma się następująco: oficjalnie podobno nie można, ale wszyscy sączą co nieco w parkach, na skwerach czy na wybrzeżach Dunaju. Nigdy nie spotkaliśmy się z sytuacją, aby policja komukolwiek zwróciła uwagę, nawet nie słyszeliśmy opowieści jakoby coś takiego miało miejsce.

Nie samym węgrzynem Węgier żyje

Bo jest przecież jeszcze pálinka, owocowa wódka produkowana ze śliwek, gruszek, moreli czy jabłek. Daje kopa, ponieważ jej zawartość waha się od 40% do 70%. Nie mylić z wódką smakową, bo pálinka bardziej przypomina bimber. Popularna nie tylko na Węgrzech ale i w Rumunii. Ciekawą pozycją, której nie można pominąć jest Unicum. Ziołowy likier produkowany z około 40 gatunków roślin. Recepturę tego, powstałego jako lekarstwo, specyfiku opracował  w XVIII wieku nadworny cesarski medyk. Nie można przejść obok niego obojętnie, albo się lubi albo nienawidzi. W  naszym zespole zdania są zdecydowanie podzielone. Ja degustowałam ze smakiem, Dębowy dostawał drgawek na sam widok. No i zostały jeszcze oczywiście napoje chmielowe. Faworytem jest Soproni. Oprócz standardowych wersji występuje w postaci pysznych orzeźwiających cytrynowych, pomarańczowych,  grejpfrutowych, wiśniowych i gruszkowych radlerów, które nie są wcale drogie. Oferują też ciemne śliwkowe i wiśniowe. Ze standardowych piw polecamy Arany Ászok, który już dzięki samej nazwie zyskał nasza aprobatę 😉

 A jeśli już jesteśmy w tym temacie to polecamy wam przepis na pyszne grzane wino!

Słowniczek, aby łatwiej Wam było zamówić to co chcecie:

bor – wino
száraz – wytrawne
édes – słodkie
félszáraz – półwytrawne
félédes – półsłodkie
sör – piwo
forralt bor – grzane wino

 

O Autorze

Trudno jej usiedzieć dłużej w jednym miejscu. Na szlaku, z podróżnym dobytkiem na plecach czuje się jak ryba w wodzie. Największe wrażenie wywołuje na niej twory natury. Godzinami może oglądać poczynania zwierzaków, w szczególności kóz i wyder, które swoim urokiem zaskarbiły sobie jej bezgraniczną sympatię. Lubi eksperymentować, szczególnie w kuchni, najbardziej z ciachami. Łakocie wyniucha wszędzie.