sól

by Kristian Niemi, www.flickr.com

Sól. Sól?! Co może być w niej interesującego? Najpopularniejsza przyprawa, znaleźć  ją można w każdej kuchni, używana praktycznie codziennie w mniejszej lub większej ilości, nie ma osoby, która by jej nie znała (przynajmniej w naszej, europejskiej części świata). Właśnie ta pospolitość przyciągnęła naszą uwagę. Chcielibyśmy odkryć ją na nowo! Postaramy się Was przekonać, że sól to nie tylko bardzo wdzięczna substancja znajdująca zastosowanie w wielu dziedzinach życia, ale również wspaniały element tworzący niesamowite atrakcje turystyczne. I to także te kulinarne.

 

Było morze…

Ale wyschło i jest złoże. Pokłady soli występują w miejscach, gdzie miliony lat temu znajdowały się słone akweny. Kiedy klimat się ocieplił, wody odparowały pozostawiając bogate zasoby, które z biegiem lat zostały przykryte osadami geologicznymi i spoczęły pod powierzchnią Ziemi. Sól jest niezbędnym do funkcjonowania ludzkiego organizmu składnikiem, a także konserwantem zapewniającym żywności dłuższą datę przydatności. Od wieków szukano źródeł jej pozyskiwania: odparowywano wodę morską, uzyskując białe kryształki; eksplorowano wnętrza jaskiń i wydobywano z nich odkruszone bloki; podgrzewano też naturalne wody solankowe, aby wytrącić pożądaną substancję. Czasochłonny proces uzyskiwania tego składnika sprawił, że sól była cenna na wagę złota. Dosłownie. Ochrzczono ją mianem „białego złota”, a w VI wieku mauretańscy kupcy płacili za uncję soli równowartość jej wagi w najszlachetniejszym z kruszców. W Abisynii i centralnej Afryce solne sztabki pełniły funkcję monet. Także rzymscy legioniści otrzymywali swoją wypłatę, salarium argentum, w soli (sól to po w języku łacińskim sal). Prawdopodobnie stąd pochodzenie dzisiejszych słów oznaczających wypłatę, francuskiego salaire oraz angielskiego salary.

 

 

 

Na Ziemi znajdzie się całkiem sporo miejsc związanych z solą. Według nas niejedno zasługuje na miano Solnego Cudu Świata. I mimo, że nie wszystkie z nich są typowymi obiektami, którymi zainteresowałaby się turystyka kulinarna, to na pewno warto je odwiedzić, sami zobaczcie dlaczego:

KOPALNIA TURDA

Kopalnia Turda

Kopalnia Turda, Cristian Bortes, www.flickr.com

Każdy kojarzy naszą rodzimą Wieliczkę, a my przedstawiamy jej południową kuzynkę. Wizyta w jednej z największych  europejskich kopalni soli znajdującej się w rumuńskiej Transylwanii, z pewnością dostarczy niezapomnianych wrażeń. Eksploatację złóż rozpoczęli się już w II w. Rzymianie, a prowadzone na przestrzeni wieków wydobycie doprowadziło do powstania zintegrowanego podziemnego świata. Do pozyskiwania surowca nigdy nie używano materiałów wybuchowych, a odcinanie bloków skalnych następowało wyłącznie ręcznie. W 1932 kopalnię zamknięto, a później jej tunele służyły jako schrony przeciwlotnicze podczas II Wojny Światowej. W poddanej rewitalizacji i otwartej w 1992 roku dla turystów kopalni można poznać jej historię, zagrać w kręgle, tenisa stołowego, bilard lub minigolfa, przejechać się na diabelskim młynie, poszaleć na boisku sportowym lub zorganizować konferencję lub prelekcję w 180-osobowym amfiteatrze. Niezwykłym doświadczenie jest też pływanie łódką po powierzchni podziemnego jeziora.

JEZIORO KHILUK

Pochodząca z indiańskiego nazwa Khiluk w dosłownym tłumaczeniu oznacza „Nakrapiane Jezioro” (ang. Spotted Lake). Bezodpływowe jezioro w kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska jest zdecydowanie jednym z najbardziej niesamowitych na Ziemi. Swoją niezwykłość zawdzięcza ogromnemu stężeniu związków mineralnych, w tym soli, m.in. siarczanom magnezu, wapnia i sodu. Co nadaje mu niezwykłego charakteru? Centkowany wygląd! Minerały wytrącają się, pozostawiając owalne niecki, w których zbiera się woda, dodatkowo kolorowo zabarwiona zawartymi w niej związkami. Przez Indian miejsce uznawane jest za święte, wody i błoto używane są przez nich w celach leczniczych, a w okolicy napotkać można powstałe w minionych czasach stożki symbolizujące groby. Aby odwiedzić Jezioro Khiluk należy uzyskać pozwolenie Indian, bo miejsce jest ich własnością.

Jezioro Khiluk

Jezioro Khiluk, by Black Azar, www.flickr.com

JASKINIA KITUM

Kto powiedział, że turystyka kulinarna nie może zajmować się obserwacją konsumpcji?! Albo podziwianiem efektów spożywanego wcześniej w tym miejscu posiłku. Brzmi dziwnie? Już tłumaczymy: Jaskinia Kitum w kenijskim Parku Narodowym Mount Elgon jest znana jako jedyne na świecie miejsce, w którym słonie schodzą pod powierzchnię Ziemi. Dlaczego to robią? Grota bogata jest w sól. Nocną porą zwierzęta odbywają pielgrzymki, podczas których zdzierają ciosami ściany i zjadają odkruszone kawałki skał, uzupełniając niedobory potrzebnej im substancji. Ich działania trwają nieprzerwanie od setek, być może nawet tysięcy lat, mając wpływ na powolne zwiększenie gabarytu jaskini. Nie są jednak jedynymi „klientami” tej nietypowej stołówki. W celu odbycia solnego spotkania towarzyskiego przybywają tu antylopy, lamparty i bawoły. W dzień na ścianach można podziwiać charakterystyczne zadrapania, a nocą, przy odrobienie szczęścia można natrafić na zwierzęcy solny seans.

SALAR DE UYUNI

Jeżeli poruszamy temat soli, nie możemy pominąć największej w świecie solnej równiny mieszczącej się w Boliwii. Zajmujące powierzchnię ponad 10 tysięcy km2 solnisko, jest też jednym z największych płaskich obszarów na Ziemi, a różnica wzniesień wynos tam około 41 centymetrów. Żeby uzmysłowić Wam tę wielkość, wyobraźcie sobie, że w całym województwie opolskim teren nie wznosi się o więcej niż długość kartki formatu A3. W najgrubszym miejscu solna pokrywa ma ponad 10 metrów grubości!  Od czasu do czasu można tam zaobserwować niezwykły fenomen. Gdy spada deszcz Salar de Uyuni  zamienia się w płytkie jezioro, o maksymalnej głębokości 50 cm, w którego lustrzanej tafli odbija się bezkres nieba. Odbicie w zwierciadle sprawia wrażenie nieskończoności, a wykonane wtedy fotografie wyglądają tak, jakby umieszczone na nich obiekty unosiły się w powietrzu. Trzeba mieć jednak szczęście, bo nawet w porze deszczowej liczba dni z opadem nie przekracza pięciu w miesiącu.

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni, by adrianpua, www.flickr.com

SOLNA KARAWANA

Udział w transporcie białego złota jako turystyka kulinarna? Czemu nie… I Ty możesz zostać poganiaczem wielbłądów na Saharze! Niewiele pozostało wciąż funkcjonujących w dzisiejszych czasach szlaków solnej karawany. Proponujemy Azalai w Mali, wiodący z Timbuktu do kopani Taoudenni. Ta atrakcja przeznaczona jest dla śmiałków o dobrej kondycji fizycznej, którym nie straszne są niewygody i trudy jakich nastręcza wędrówka po pustyni. Podróż w obie strony trwa koło 40 dni. Objuczone belami trawiastej paszy wielbłądy nie zatrzymują się w ciągu dnia, dlatego wszelkie czynności wykonuje się w ruchu, a ten trwa nieprzerwanie nawet 18 godzin. Racje żywieniowe są skromne, a składają się z orzechów, daktyli, suszonej koźliny lub zbożowej polewki z solą. Trudy wynagradza piękno pustyni, cisza, której niesposób doświadczyć w wielu miejscach świata oraz nocne widoki nieba – Droga Mleczna na wyciągnięcie ręki.

Wielbłąd

Najważniejszy członek karawany

O Autorze

Dębowy - dumny posiadacz tytułu magistra turystyki. Tworzy bloga choć nie potrafi pisać. Bezgranicznie zakochany w przygnębiającej muzyce, dobrym reportażu i taniej whisky z colą. W wolnych chwilach podróżuje, czyta, słucha muzyki i marudzi. Marzy o objechaniu świata na wskroś i na wspak oraz wydaniu tomiku poezji dekadenckiej.