Islandia równa się natura. Kto był ten wie. Kto nie był niech jedzie i zobaczy na własne oczy. Krajobrazy rysowane ręką architekta doskonałego – matki natury. Dynamiczny nieład, zebrany w jedno, tworzący w niepojęty sposób harmonijne piękno wyspy. Coś w tym jest, że miejsca wyludnione i odległe przyciągają mnie z niezmienną siłą od lat. Zawsze wolałem las od miejskiej starówki, małe jeziorko pośród łąk niż najlepszy aqua park, góry zamiast szklanych metropolii. Mogę zachwycić się panoramą Manhattanu, głęboko westchnąć stojąc pod Koloseum, lecz nie wzbudzą one we mnie tego co przyroda w najbardziej pierwotnej formie. To uczucie rozczulenia, gdy po latach odwiedzamy krainy naszych szczenięcych lat, gdzie beztroska i radość wypełniały nam czas. Spoglądamy na krzaki nieopodal domu dawniej służące za schronienie, drzewa w ogrodzie, które rosły razem z nami. Pierwsze miłości, sukcesy, porażki. Miejsca i czasy, które nas kształtowały. Wiesz o czym mówię. Mieszanka nostalgii, melancholii i refleksji, która mimo wszystko wywołuje uśmiech na twarzy i ciepło na sercu. Uwierz bądź nie, ale właśnie coś takiego czuję stojąc pod wodospadem, patrząc na lodowiec czy idąc wzdłuż wąwozu, których piękno zwala z nóg. Islandia jest pełna takich miejsc. Stoją tak jak zostały stworzone. Infrastruktura jest minimalna albo żadna, a ludzi mało. Można stanąć sam na sam z cudami natury i po prostu podziwiać. Bez zgiełku, chińskiej tandety i pośpiechu. Tylko Ty i natura. I właśnie za to pokochaliśmy Islandię.


Trochę dekadencko wyszedł mi ten wstęp, więc przechodzimy do konkretów. Co warto zobaczyć na Islandii? Oto miejsca, które urzekły nas podczas naszej podróży (subiektywnie jak zawsze)

1.Wodospady

Nie sposób wymienić i opisać wszystkich. Małe, duże, niskie, wysokie, potężne i subtelne z jedną cechą wspólną – nie da się przejść obok nich obojętnie. Większość wodospadów z kontynentalnej Europy wygląda jak zabawki dla dzieci w porównaniu do ich islandzkich odpowiedników. Ale nie tylko wielkość świadczy o ich pięknie, również umiejscowienie i okalająca je przyroda.

Wodospady

Seljalandsfoss – pierwszy wodospad jaki odwiedziliśmy i chyba jeden z najbardziej urokliwych jakie można spotkać na Islandii. Jadąc drogą numer 1 od strony Reyjkjaviku widzieliśmy go już z daleka i rzeczywiście położony jest zaledwie kilkaset metrów od głównej drogi. Poza niewątpliwym pięknem, o jego wyjątkowości stanowi fakt, że można go obejść z tyłu! Trochę trzeba przy tym zmoknąć, ale zdecydowanie warto.

DSC01595 DSC01597 DSC01618

Skógafoss – zaledwie kilkanaście kilometrów dalej natknęliśmy się na kolejny wodospad. Znacznie większy Skógafoss. Dzięki wybudowanym schodom, zobaczyliśmy go również od góry. Warto zapuścić się odrobinę dalej wzdłuż rzeki, która za wodospadem wydrążyła niewiarygodnie piękny kanion z wieloma wodospadami i kaskadami. Widoki są niesamowite! Sam wodospad znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie wulkanu Eyjafjallajökull, który spłatał figla liniom lotniczym w 2010 roku.

DSC01694 DSC01708

Kanion wyrzeźbiony przez rzekę

Kanion wyrzeźbiony przez rzekę

Svartifoss – nam niestety nie udało się go zobaczyć ze względu na fatalną pogodę tego dnia. Ale napisać o nim muszę bo jest jedyny w swoim rodzaju, nie tylko na Islandii ale i na świecie. Czemu taki niezwykły? Otóż otoczony jest przez kolumny bazaltowe, które same w sobie są rzadkie, a w parze z wodospadem tworzą niesamowite zjawisko. Z resztą sami zobaczcie.

Svartifoss, źródło: wikipedia

Svartifoss, źródło: wikipedia

Dettifoss – najpotężniejszy wodospad Europy. To tutaj kręcono pierwsze sceny do Prometeusza. Niestety dostęp do niego był ograniczony i zdjęcia nie oddają jego wielkości.

Najpotężniejszy w Europie, niestety tego nie widać...

Najpotężniejszy w Europie, niestety tego nie widać…

Selfoss – kilkaset metrów poniżej Dettifoss znajduję się drugi nieco mniejszy wodospad

 sellfoss


Sellfoss

Goðafoss – Jeden z najpiękniejszych wodospadów Islandii. Po przyjęciu chrześcijaństwa to tutaj wrzucono symbolicznie posągi bogów nordyckich.

DSC02451

Gullfoss – znajduje się na tzw. złotym kręgu w bliskim sąsiedztwie gejzerów Geysir i Stokkur. Jest drugim najpotężniejszym wodospadem Islandii.

DSC02978

Wulkany

2. Wulkany

Tych podobnie jak wodospadów jest mnóstwo. My z bliska widzieliśmy 2. Z wulkanami nie ma żartów, co dobitnie pokazał rok 2010. Choć to był pikuś w porównaniu do wybuchów, które miały miejsce w przeszłości. Wiele z nich znajduje się bezpośrednio pod lodowcami, a co się dzieje, gdy wybuchnie wulkan pod lodowcem, możecie sobie wyobrazić… Niestety najwięcej wulkanów jest w interiorze, gdzie dotrzeć mogą tylko duże auta 4×4.

Kerið – niewielka kaldera wraz z jeziorem. Łatwo dostępna, położna na „Golden Circle”.

DSC01563

Hverfjall – wygasły wulkan z wielką kalderą, górujący nad jeziorem Myvatn.

krater Hverfjall, źródło: wikipedia

Krater Hverfjall, źródło: wikipedia

3. Lodowiec Vatnajökull

Największy lodowiec Islandii i pod pewnymi względami również Europy. Jest wielki. Jadąc na wschód mieliśmy go po swej lewej stronie przez kilka godzin jazdy. Co jakiś czas mijaliśmy z niewielkiej odległości jego liczne jęzory. Dopiero podchodząc pod samo czoło lodowca uświadomiliśmy sobie jego rozmiary. No i w końcu mogliśmy zobaczyć i dotknąć czegoś co tyle razy „wałkowaliśmy” na studiach. Fajne uczucie!

kochamy lodowce!

Kochamy lodowce!

DSC01929

4. Zatoka lodowców (Jökulsárlón)

Fragment gdzie lodowiec cieli się i wpada do niemal zamkniętej zatoki, tuż przy morzu. Miejsce zupełnie surrealistyczne. Góry lodowe różnej wielkości pływają po powierzchni ot tak. Niektóre zupełnie świeże, inne od kilkudziesięciu lat. Widok zapiera dech w piersiach. I ta cisza przerywana od czasu do czasu mniejszym lub większym „chlup” gdy fragmenty lodu wpadają do wody. Jedno z piękniejszych miejsc podczas podróży i w całym naszym życiu w ogóle.

DSC01947

Między górami lodowymi pływali ludzie na deskach surfingowych odpychając się wiosłami jak gondolierzy w Wenecji :)

Między górami lodowymi pływali ludzie na deskach surfingowych odpychając się wiosłami jak gondolierzy w Wenecji :)

Zatoka lodowców a tuż za nią sam lodowiec

Zatoka lodowców, a tuż za nią sam lodowiec

DSC01983 DSC02011

5. Jezioro Mývatn

Nazwa oznacza jezioro komarów i innego latającego paskudztwa uprzykrzającego życie. I faktycznie latają tam całe stada czegoś co wygląda jak krzyżówka muchy i komara. Niemniej da się przymknąć na to oko, gdy uświadomimy sobie jak piękne to miejsce i jak wiele można tu zobaczyć. Okolice jeziora to obecnie najbardziej aktywny geologicznie fragment wyspy, przechodzi bowiem tędy dolina ryftowa. Dookoła wyrastają wulkany, z ziemi buchają gorące gazy i para wodna, a od czasu do czasu występują lekkie (na szczęście) trzęsienia ziemi. Samo jezioro jest siedliskiem dziesiątek gatunków ptaków. A więc raj dla geologów, raj dla ornitologów i raj dla nas – poszukiwaczy majestatycznych miejsc.

Widok na jezioro, w tle wulkany

Widok na jezioro, w tle wulkany

DSC02147

Jaskinia na ryfcie, w której kręcono sceny rozdziewiczania Jona Snowa przez Ygritte...

Jaskinia na ryfcie, w której kręcono sceny rozdziewiczania Jona Snowa przez Ygritte…

Ryft na powierzchni ziemi: po jednej stronie Europa, po drugiej Ameryka

Ryft na powierzchni ziemi: po jednej stronie Europa, po drugiej Ameryka

Na niegościnnym polu lawy śmierć może Cię spotkać w każdym momencie...

Na niegościnnym polu lawy śmierć może Cię spotkać w każdym momencie…

DSC02109 DSC02098 DSC02089

Geotermalne pola Hverir. Wszystko buzuje, paruje no i śmierdzi siarkowodorem

Geotermalne pola Hverir. Wszystko buzuje, paruje no i śmierdzi siarkowodorem

6. Gejzery

To na Islandii znajduje się gejzer od którego nazwę wzięły wszystkie tego typu byty na ziemi. Geysir gdyż o nim mowa w latach swojej świetności wyrzucał gorącą wodę na 80 metrów! Niestety już tego nie robi. Na tej wyspie wszystko jest dynamiczne i zmienia się często bardzo gwałtownie. Geysir wyrzuca wodę nieregularnie i na niewielką wysokość, natomiast obudził się jego kuzyn Stokkur, który odpala wodę co 5-10min jednak „jedynie” na 35 metrów wzbudzając burzę ochów i achów wśród oglądających, których jest tu niestety wielu, ze względu na położenie (Złoty Krąg, blisko stolicy).

DSC02732

Stokkur

Stokkur

7. Czarna plaża w Vik i okolice

Czarna plaża i niezwykłe formy skalne dookoła są idealnym miejscem na przerwę w czasie jazdy i piknik w malowniczej scenerii. Tutaj zobaczyliśmy pierwszą fokę i pierwsze maskonury!

DSC01804

Gdzieś w tej zatoczce pływała foka

Gdzieś w tej zatoczce pływała foka

Kolumny bazaltowe!

Kolumny bazaltowe!

Jaskinia wydrążona w kolumnach bazaltowych tuż przy plaży

Jaskinia wydrążona w kolumnach bazaltowych tuż przy plaży

8. Wrak Dakoty

W 1973 samolot Amerykańskich sił powietrznych leciał nad terytorium Islandii. Leciał aż nieoczekiwanie skończyło mu się paliwo. Pilot zadecydował o lądowaniu awaryjnym na wielkiej czarnej plaży na południowym wybrzeżu. Udało się. Nikt nie zginął. Jednak wrak pozostał tam gdzie się rozbił i będzie tam aż natura nie pożre go w całości. Miejsce to wygląda magicznie. Jakbyśmy badali wrak statku kosmicznego na księżycu, a nie samolot na wyspie po środku Atlantyku. Żeby do niego dotrzeć trzeba wiedzieć gdzie jechać. Wrak znajduje się 4 km od drogi numer 1. Należy skręcić w odpowiednim miejscu, otworzyć sobie bramę jeśli jest zamknięta i jechać przez plażę, aż natrafimy na samolot. Są wyboje i są kamloty. Jednak widzieliśmy, że ktoś dojechał tam czymś golfopodobnym, więc chyba da radę bez 4×4

DSC01802

Sceneria jak z księżyca

Sceneria jak z księżyca

DSC01772

9. Gorące źródła

Wiele jest miejsc gdzie można w otwartym terenie wykąpać się w gorącej wodzie. Czasem są to jeziora, czasem rzeki, czasem nawet jaskinie z gorącą wodą. Czasem płatne (zazwyczaj drogo) innym razem zupełnie darmowe. I oczywiście te drugie były naszym celem. Niestety nie udało się… Zawsze gdy byliśmy w pobliżu takie miejsca, pogoda była nie do przejścia. Wiatr i chłód, a czasem też deszcz i na samą myśl o rozebraniu się dostawaliśmy zapalenia płuc. I o ile siedzieć w tej wodzie byłoby niezwykle przyjemnie to wyjścia sobie zwyczajnie nie wyobrażaliśmy. Śmierć w minutę…

10. Dziwaczne muzea pośrodku niczego

Może i nie są piękne jak sugeruje tytuł artykułu, ale zdecydowanie warto o nich wspomnieć.  Coś zdecydowanie charakterystycznego dla Islandii. Rozbawiało nas to za każdym razem. Pole lawy. 30 km za nami i 30 przed nami, gdzieś tam majaczą jakieś góry, a tu nagle wyrasta muzeum motoryzacji albo straży pożarnej. To i stodoła obok to jedyne budynki po horyzont i jeszcze dalej. Ktoś tam sobie żyje i gdy trafi mu się turysta raz na tydzień to robi za przewodnika. O ile motoryzacja brzmi jeszcze jakoś normalnie to następnym razem w podobnym miejscu docieramy do muzeum zgniłego rekina…

to nie koniec

Wielu miejsc nie udało nam się zobaczyć. Czasem pogoda, czasem brak odpowiedniego samochodu lub po prosty goniący nas czas nam to uniemożliwiły. Ale to chyba dobrze, już planujemy kolejną wyprawę by nadrobić. Być może wybierzemy się już tej zimy i zapolujemy na zorzę polarną, kto wie… Mamy nadzieję, że te zdjęcia choć trochę pokazały co Islandia ma do zaoferowania i może choć część z osób, które to przeczytają dopisze tą niesamowitą wyspę do swojej listy marzeń.

O Autorze

Trudno jej usiedzieć dłużej w jednym miejscu. Na szlaku, z podróżnym dobytkiem na plecach czuje się jak ryba w wodzie. Największe wrażenie wywołuje na niej twory natury. Godzinami może oglądać poczynania zwierzaków, w szczególności kóz i wyder, które swoim urokiem zaskarbiły sobie jej bezgraniczną sympatię. Lubi eksperymentować, szczególnie w kuchni, najbardziej z ciachami. Łakocie wyniucha wszędzie.