Jak powstał zgniły rekin – trochę historii na początek

Było już o tym co zjeść na Islandii. Były islandzkie dziwactwa kulinarne i o jednym z nich będzie dziś mowa. Zgodnie uznaliśmy, że zgniłemu rekinowi należy się odrębny wpis, gdyż jest to przekąska ze wszech miar niezwykła. A żeby nie być gołosłownym, cofnijmy się do głębokiego średniowiecza – czasów kiedy hakarl powstawał. W IX wieku Islandię zasiedlili norwescy wikingowie. Dopłynęli na sporą wyspę, trochę zimno, trochę wieje, ale przecież co to dla wielkiego brodatego chłopa ze skandynawskiej ziemi? No więc zostali. Szybko jednak okazało się, że nie będzie tak łatwo. Wyspa, choć piękna i nawet ojczyznę przypomina, jest całkowicie jałowa. Nic tu nie rośnie i zwierzyny łownej brak. Prawdziwy wiking się jednak nie poddaje tak łatwo, ruszono więc na morze by tam poszukać pożywienia. To był strzał w dziesiątkę. Wody okalające Islandię były pełne ryb. Był i rekin grenlandzki.

Skąd się wziął hakarl?

I teraz cała historia nabiera tempa. Taki rekin to kawał ryby, która mogłaby wykarmić całą rodzinę nawet na kilka tygodni. Mogłaby gdyby nie była trująca… Wikingowie szybko przekonali się, że coś jest nie tak. Jeden przez tydzień wymiotował, drugi jak usiadł na klopie w poniedziałek to wyszedł dopiero w niedzielę, być może ktoś nawet ducha wyzionął. Dramat po prostu. Ale jak już wspomniałem, ludzie z północy to twarde chłopy. Pół Europy podbili to byle przerośnięta ryba też ich nie pokona. Zaczęli więc kombinować: gotowali, smażyli, wędzili, grillowali – wszystko na nic (swoją drogą ciekawe jak wyłaniali chętnych do próbowania po każdej kolejnej obróbce). W końcu jakiś Olaf czy inny Sigurn wpadł na pomysł żeby mięso zakopać w ziemi i przywalić to kamlotami, po czym zostawić na kilka tygodni, aby zgniło. Gdy to potem odkopali i poczuli ten odór, stwierdzili, że teraz to trzeba to jakoś przewietrzyć bo cuchnie okrutnie. I wietrzyli kilka miesięcy. Smród został, ale mięso okazało się być zdatnym do jedzenia.

Tak naprawdę nikt nie wie w jakich okolicznościach powstał hakarl. Wiadomo tylko, że Ci osadnicy byli bardzo zdeterminowani, aby zjeść tą rybę. Strasznie mnie ciekawi jak wpadli na to żeby zakopywać rybę w ziemi. Pewnie po pijaku ktoś zakopał rekina i mu się po kilku tygodniach przypomniało, potem został bohaterem i pisali o nim sagi :) Tak czy inaczej mięso tak przyrządzone pozbawione jest toksyn. I robi się je po dzień dzisiejszy, choć jedzone jest głównie w święta i ważne uroczystości. Od jakiegoś czasu mięsa nie zakopuje się w ziemi, zamiast tego wkłada się je do specjalnych skrzynek i zostawia w ciemnym chłodnym miejscu na kilka tygodni. Efekt pozostaje ten sam.

Jak smakuje zgniły rekin?

Bardzo ciężko opisać sam smak. Ewidentnie czuć posmak amoniaku zmieszany z aromatem surowej ryby. Konsystencja jest mało rybna, nie ma włókien jak u większości ryb, jest raczej gumowata. Lecz to, co jest w tym najstraszniejsze, to zapach. Właściwie to smród i odór. Cuchnie straszliwie. Wiele osób twierdzi, że jedzenie nie może śmierdzieć gorzej niż durian (owoc popularny w Azji). Ja duriana nie jadłem i nie wiem jak śmierdzi, ale śmiem wątpić żeby jechało od niego gorzej niż od zgniłego rekina. Zrobiłem ten błąd, że powąchałem go przed zjedzeniem. Nie róbcie tego, ktoś z wrażliwym żołądkiem może mieć potem problemy… Niektóre osoby porównują ten zapach z zepsutym pleśniowym serem lub… ludzkim ciałem trawionym przez gangrenę. Tak więc sobie wyobraźcie.

Wygląda niewinnie...

Wygląda niewinnie…

Z czym to się je?

Aby załagodzić trochę paskudny smak i smród, hakarla podaje się z ciemnym słodkawym chlebem i zapija islandzką wódką breninvin. W takiej konfiguracji jest to nawet zjadliwe. Rekina można spróbować w muzeum o którym kilka słów poniżej lub w jednej z wielu restauracji w Reykjaviku.

Instrukcja obsługi hakarla

Instrukcja obsługi hakarla

Muzeum rekina w Bjarnarhöfn

Muzeum zgniłego rekina znajduje się w północnej części półwyspu Snæfellsnes w miejscowości Bjarnarhöfn. Dotarliśmy tam mimo fatalnej pogody. Muzeum jest niewielkie, ale na miejscu możemy dowiedzieć się wszystkiego o produkcji hakarla, a także oczywiście spróbować go.
strona www muzeum Wejście kosztuje 1000 ISK

rekin się suszy

Rekin się suszy

Trzeba przyznać że wygląda jak elegancka szynka. To wrażenie jednak szybko mija, gdy tylko dotrze do nas zapach jaki tam panuje

Trzeba przyznać że wygląda jak elegancka szynka. To wrażenie jednak szybko mija, gdy tylko dotrze do nas zapach jaki tam panuje

O Autorze

Dębowy - dumny posiadacz tytułu magistra turystyki. Tworzy bloga choć nie potrafi pisać. Bezgranicznie zakochany w przygnębiającej muzyce, dobrym reportażu i taniej whisky z colą. W wolnych chwilach podróżuje, czyta, słucha muzyki i marudzi. Marzy o objechaniu świata na wskroś i na wspak oraz wydaniu tomiku poezji dekadenckiej.