Jak przypadkiem trafiliśmy na najlepsze CHACZAPURI

Czasami udając się w jakieś miejsce, jedziemy tam w konkretnym celu. Gdy dotrzemy okazuje się, że owszem, to po co jechaliśmy spełnia nasze oczekiwania, jest super atrakcją, ale niespodziewanie pojawia się inny obiekt wzbudzający nasze zainteresowanie. Zupełnie się go nie spodziewaliśmy, nigdzie nie było o nim wzmianki, wcześniej nikt o nim nie wspominał, a mimo wszystko ujmuje nas w jakiś sposób  i jest równie wspaniały jak cel wyprawy. Tak było podczas naszej podróży do Gruzji i wypadu do krainy win. Od początku wiedzieliśmy, że odwiedzimy Kachetię, nie mieliśmy sprecyzowanej miejscowości, padło na Signagi. I mimo, że pojechaliśmy tam w celu zbadania gruzińskiej kultury wina, to drugim hitem okazało się chaczapuri. Najlepsze, jakie mieliśmy okazję skonsumować!

NIECODZIENNY TRANSFER

Signagi ujęło nas od samego początku! Już droga do celu była bardzo ciekawa. Wybraliśmy marszrutkę z Tbilisi, upewniliśmy się, że kwieciste szlaczki na tabliczce z kierunkiem oznaczają nazwę miejscowości, do której zmierzamy i zajęliśmy wygodnie miejsca. Była połowa sierpnia i z nieba lał się żar. Na szczęście pan kierowca zadbał o „klimatyzację” wichrową wpadającą przez okna;) pędził, jakby go goniło stado byków, wyprzedzając, wyprzedzające pojazdy. W pewnym momencie, kiedy, według rozkładu, została jeszcze około godzina do celu, zatrzymaliśmy się przy drodze, kierowca zagadał o coś siedzącego na krzesełku staruszka. Odpowiedź go nie ucieszyła, zrobił wielkie oczy, wskoczył z powrotem za kierownicę, zawrócił i pognał drogą. Po kilku minutach ukazał się przed nami kolejny busik, a kierowca zaczął na niego trąbić. Tamten zatrzymał się, kierowca zawołał nas do siebie, wyciągnął bagaże, włożył w rękę drugiego kierowcy kilka lari, uśmiechnął się i tyle go widzieliśmy. Okazało się, że byliśmy obiektami niecodziennego (dla nas) transferu, ale że spóźniliśmy się na miejsce przesiadkowe, musieliśmy dogonić drugi wehikuł

CHACZAPUROWE OBJAWIENIE

Cudowne odkrycie

W Signagi trafiliśmy na przecudownego właściciela domku gościnnego! Nukri przyjął nas pod swój dach, za bardzo przyzwoitą opłatą udostępnił duży pokój, łazienkę, kuchnię i wspaniałą piwniczkę z winami i gramofonem. Ale więcej o nim innym razem, przy okazji artykułu o tradycyjnej gościnności. W Signagi zabawiliśmy dłużej, niż na początku planowaliśmy, a zachęciła nas rodzinna atmosfera w miejscu zakwaterowania, nieodparty urok mieścinki oraz wycieczka do wodospadu w Rezerwacie Lagodekhi. Któregoś popołudnia na obiad wybraliśmy się do miłej knajpki. Nic nie zapowiadało wielkiego objawienia, którego mieliśmy być świadkami   A było nim nic innego jak chaczapuri. Ale jakie chaczapuri! Spróbowawszy wcześniej różnych wersji tradycyjnego gruzińskiego placka skusiliśmy się na coś innowacyjnego, a czego nie widzieliśmy nigdzie indziej. Chaczapuri z warzywami. Niebo w gębie. Całe niebiosa wręcz! Delikatne, mięciutkie ciasto z chrupiącą skorupką, nadzienie z ciągnącego się ser sulguni i pyszna warstwa duszonych na maśle warzyw i grzybów, zwieńczona ciapkami zapieczonego sera.

 O MĄCZNYCH WYROBACH

Gruzińska gospodyni przygotowuje chlebki. by Martijn Munneke, www,flickr.com

Obojętnie, czy to święto czy dzień powszedni, nie ma gruzińskiego stołu, na którym nie wylądowałyby mączne wypieki. W rożnych kształtach, rozmiarach. Okrągłe, płaskie, wypukłe. Pszenne, drożdżowe. Jeszcze ciepłe i chrupiące. Wypiekane z różnych receptur. Przede wszystkim: naturalne i pyszne. Takiego chleba jak w Gruzji, nie mieliśmy okazji jeść nigdzie indziej! Wystarczył świeży „bochenek” (piszemy w cudzysłowie, bo kształtem nie przypominał tego, co nam standardowo przywodzi na myśl to słowo), szczypta soli i śniadanie gotowe. A gdy dołączyło świeże masło, ser sulguni lub pomidor prosto z krzaka, to rodziły się smaki, o których nie sposób zapomnieć.

 SZANUJ PIEKARZA SWEGO

Wypiekanie placków. by Iban, www.flickr.com

Najczęściej spotykane i używane w Gruzji są 4 zboża: kukurydza, pszenica, jęczmień i czumiza. Wypiekanie chleba było zawsze ciężką fizyczną pracą. Ręczne wyrabianie ciasta, formowanie w odpowiednie kształty, pilnowanie pieców o wysokiej temperaturze i przerzucanie setek „bochenków” wymagało tężyzny fizycznej i dyscypliny. Dlatego zawód był ceniony od wieków i tak pozostało do dziś. Nawet w dobie mechanizacji i wynalazków w postaci maszyn wyrabiających ciasto, wielu piekarzy zostało przy tradycyjnych metodach, poświęcając wypiekom całą swoją energię i uwagę.*

NIE TAKI PIEC KSZTAŁT MA, JAK SOBIE TO WYOBRAŻASZ

Piec do wypieku chaczapuri, z łódeczkowatymi chlebkami. by Iban, www.flickr.com

Puri to gruzińska nazwa chleba. W większości przypadków to chleb przaśny, a to oznacza, że nie podlega fermentacji, nie używa się do jego wypieku drożdży czy zakwasu. Oczywiście, ilu piekarzy i ile gospodyń domowych, tyle receptur na jego wypiek.  Specjalne piece chlebowe noszą nazwę tone. Są kamienne, mają baryłkowaty kształt, a do góry zieje otwór, do którego wnętrza przylepia się ciasto. Kiedy chleb zaczyna lekko odchodzić, znaczy to, że jest gotowy. W zależności od kształtu chleb, przyjmuje różne nazwy: okrągły mrgwali, a w kształcie łódeczki – szotis pur.*

CHACZAPURI

Prawie jak pizza. by Iban, www.flickr.com

Osobną kategorię „puri” stanowi chaczapuri. Dosłownie oznacza „chleb z twarogiem”. Do jego wyrobu używa się masy twarogowej, albo solankowego sera gruzińskiego sulguni. Każda gospodyni domowa ma swój, przekazywany z babki-prababki przepis i uczy go swoje córki i wnuczki. Także różne regiony mają swoje własne receptury i niuanse. Najbardziej popularne jest chaczapuri imertyjskie, okrągłe, wypełnione serem , dokładnie zlepione i płaskie. W Adżarii chlebek przybiera formę łódeczki, z zawiniętymi końcami, do której wbija się jajko, które po ścięciu przypomina oko. Megrelskie przypomina imertyjski placek, ale na wierzchu dodatkowo posypane jest serem. W Abchazji wypiek wygląda bardziej jak lasagne, warstwy ciasta, są układane na przemian z serem i zapiekane. W Gurii chaczapurii wygląda jak wielki pieróg, a do środka również dodaje się jajko. Osetyjskie nadzienie zawiera oprócz sera również ziemniaki. W Chewsuretii dodaje się do środka zieleninę – natkę pietruszki i liście buraków; w Swanetii mięso, którym często jest dziczyzna; w Racza – fasolę. Według tradycji chaczapuri powinno wypiekać się na specjalnych patelniach zwanych kecy, ustawionych na rozżarzonych węglach. Mogą być głównym daniem, pokrojonym jak pizza w trójkąty dodatkiem. Na gruzińskich ulicach sprzedawane są jako szybka przekąska typu fast-food, ciekawa alternatywa dla europ ego jedzenia tego typu.*

Jeżyk – gruzińska słodka bułeczka

Wypieki stanowią podstawę każdego gruzińskiego posiłku, połamane albo pokrojone podawane są na samym początku i towarzyszą kolejno serwowanym daniom. Chcecie spróbować swoich sił w kuchni gruzińskiej? Tutaj znajdziecie przepis na chaczapuri z Adżarii.

*Charakteryzując gruzińskie chlebki posiłkowaliśmy się wiedzą zebraną przez Jelenę Kiładze w książce „Tradycyjna kuchnia gruzińska”