GRZANE WINO przepis na pyszny eliksir rozgrzewający

GRZANE WINO to rzecz, której nam najbardziej brakowało zaraz po powrocie z Erasmusa. Był środek zimy, mróz dawał się we znaki, wicher śniegiem zacinał, a nic nie rozgrzewa tak w lodowaty dzień jak kubek umiejętnie przygotowanego grzańca. Do tej pory stroniliśmy od ciepłych alkoholi i na myśl o nich przypominał nam się eksperyment z grzanym piwem, które kiedyś próbowaliśmy i które w ogóle nam nie podeszło. Ale z grzanym winem było inaczej. Sam zapach wzbudzał żądzę pochłonięcia na miejscu. W Budapeszcie można je było znaleźć WSZĘDZIE. Na każdej ulicy, w każdej praktycznie restauracji czy nawet kawiarni można było zatrzymać się na szklaneczkę rozgrzewającego eliksiru. W związku z tym, że w okresie późnojesiennym i zimowym mieliśmy sporo wizyt i hasaliśmy po mieście pokazując co atrakcyjniejsze zakątki, a pogoda nie rozpieszczała, mieliśmy okazję porównać wiele oferowanych grzańców. Jedne były lepsze, inne gorsze. Zawsze staraliśmy się rozpracować składniki. Po jakimś czasie sami wzięliśmy się za przygotowanie tej mikstury. Nigdy nie zrobiliśmy dwóch tych samych, ale wariacji było wiele. Wiosna tuż za rogiem, ale wieczory bywają jeszcze chłodne. W wersji letniej można go schłodzić i podać z lodem, na zimno też da radę:) Co należy władować do grzańcowego gara, aby stworzyć idealny napój:

***
GRZANE WINO
przepis:
***

Składniki:

Czerwone półsłodkie/półwytrawne wino 750 ml (może być i wino węgierskie)
Świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy/sok 100 % pomarańczowy z kartonu 250ml
Pomarańcze 2 lub jedna – pokrojone w kostkę
Jabłko – jedno lub dwa – obrane, wydłubane i pokrojone w kostkę
Rodzynki – garść
Goździki
Ziele angielskie
Liść laurowy
Suszone jagody jałowca (opcjonalnie)
Cukier wanilinowy – jeden
Cukier – w zależności od słodkości wina
Gałka muszkatołowa zmielona – pół płaskiej łyżeczki
Cynamon – pół płaskiej łyżeczki
Imbir suszony – jak wyżej
Woda

Przygotowanie:

Jeśli chodzi o proporcje to podajemy szacunkowe, zawsze robimy wszystko na oko, więc musicie zdać się na własne kubki smakowe. Wszystko stawiamy na małym ogniu, nie dopuszczamy do zagotowania! Gdyby było zbyt intensywne, rozcieńczamy lekko wodą. Uwaga na wąchanie w czasie gotowania, bo opary bardzo gryzą w gardło 🙂 Dobrze jest ostudzić i wstawić na noc do lodówki, wtedy wszystkie przyprawy oddadzą to co z nich najlepsze. Wiemy jednak, że to będzie ciężkie do wykonania bo zapach wywoła we wszystkich wokół ślinotok i chęć natychmiastowej konsumpcji. Odcedzamy, nasiąknięte jabłka i rodzynki są pyszne, pomarańcze już nie. Grzane wino przelewamy do termosu i żadna trasa, żadne zimno nam nie straszne!