Jak tylko zarezerwowaliśmy bilety i dotarło do nas, że jedno z naszych największych podróżniczych marzeń ziści się niebawem, rozpoczęliśmy poszukiwania ciekawych islandzkich kąsków. O ile wiedzieliśmy, co czeka nas pod względem przyrodniczym, a wyuczone kiedyś na studiach dziwacznie brzmiące nazwy znalazły swoją lokalizację na mapie, o tyle o kuchni nordyckich wyspiarzy nie wiedzieliśmy praktycznie nic. Pozostało pytanie: Co zjeść na Islandii? W miarę wertowania kolejnych kart przewodnika i przewijania stron na portalach internetowych na naszych facjatach pojawił się uśmiech, często zaprawiony nutką niedowierzania, a w głowach myśl, że po kulinarnym względem będzie równie ciekawie, jak pod względem krajobrazowym. Tym bardziej, że nasi nieodłączni towarzysze wypraw – kabanosy i pasztet, musiały zostać w domu, bo na wyspę nie można wwozić żadnych produktów mięsnych. Dlaczego? Tego dowiecie się dalej.

Trzema filarami kuchni islandzkiej są ryby i owoce morza, jagnięcina i baranina oraz nabiał. W związku z ciężkim klimatem, który nie sprzyja uprawie roślin, warzywa i owoce nie są głównymi elementami posiłków, a stanowią dodatki. Przypraw używa się niewielu i w niewielkich ilościach. Mają delikatnie podkreślać smak dań, aniżeli grać pierwsze skrzypce. W użyciu jest lubczyk, dzięgiel oraz rodzimy tymianek arktyczny.

CHLEB

Zacznijmy od rzeczy najprostszej i podstawowej, która w innych stronach świata przybierać może różnorakie formy. Dwa główne rodzaje chleba islandzkiego to flatkökur oraz rúgbrauð. Ten pierwszy to rodzaj naleśnika, który zwykle serwuje się z masłem, wędzoną jagnięciną, gotowanym na twardo i pokrojonym w plasterki jajkiem albo łososiem. Tradycyjny sposób jego wypieku pamięta czasy pierwszy osadników, którzy przybyli na Islandię w IX wieku. Gęstą masę z wody i mąki żytniej rozprowadzano na odwróconym do góry dnem naczyniu umiejscowionym w żarze ogniska. Jako, że na wyspie praktycznie nie ma drzew, do opalania używało się suszonych owczych odchodów. Uprawa zboża nie była prosta, więc z upływem czasu, gdy brakło przywiezionego z osadnikami żyta, do wypieków używano islandzkiego mchu, który ma cały wachlarz zastosowań i wiele wspaniałych właściwości. Obecnie flatkökur można kupić w każdym sklepie, smakuje wybornie z dżemem jagodowym i skyrem. Rúgbrauð jest sycącym, ciemnym razowym chlebem, o słodkawym smaku i ciężkiej konsystencji. Tradycyjnie wypieka się go przy pomocy energii geotermalnej w naczyniach zakopanych w ziemi w pobliżu gorącego źródła. Niestety obecnie w dobie łatwego dostępu nowych technologii, niewiele miejsc się tym zajmuje. Jest przepyszny, towarzyszy wielu islandzkim potrawom, a w nowoczesnych wariacjach dodaje się do niego banany, daktyle albo rabarbar.

flatkokur z dżemem i skyrem na gustownym talerzu

flatkokur z dżemem i skyrem na gustownym talerzu

RYBY i inne takie

Islandia należy do pierwszej dwudziestki krajów z największym rocznym połowem ryb na świecie. Rybołówstwo jest tutaj podstawą gospodarki i stanowi 40% przychodów kraju. Rocznie odławia się około miliona ton morskich stworzeń, a co ciekawe, sama flota jest niewielka z około 5 tysiącami osób zatrudnionym w tym sektorze i należy do najbardziej efektywnych na świecie. Co za tym idzie ryby wszelakie goszczą na stołach domostw na co dzień. Dorsze, łososie, łupacze, golce zwyczajne (coś pomiędzy pstrągiem i łososiem) w najróżniejszej postaci. Grillowane, smażone w panierce, suszone, wędzone, w gulaszu albo potrawce. Tradycyjnym daniem, które spotkać można w większości punktów serwujących jedzenie w rybackich wioskach i miasteczkach jest plokkfiskur, rybna potrawka na bazie sosu beszamelowego z cebulką i ziemniakami. Zdobyliśmy przepis od gospodyni prowadzącej miłą knajpkę na północnym wybrzeżu i lada dzień umieścimy tutaj instrukcje jej przygotowania. Jednym z najbardziej popularnych skorupiaków jest homar. Sam w sobie jest koszmarnie drogi, ale w rejkiawickim porcie spróbować można zupy lub kanapki z kawałkami mięsa. Jest i rekin i to nie byle jaki, bo zgniły. Ale na niego poświęcimy akapit w artykule o islandzkich dziwactwach kulinarnych. Wieloryby też się je. Ten temat będzie jednak podlegał pod zupełnie inne zagadnienie: czego na Islandii nie tykać.

Zupa z homara dostępna w każdej portowej knajpie Źródło: flickr.com by  Søren Øxenhave

Zupa z homara dostępna w każdej portowej knajpie Źródło: flickr.com by
Søren Øxenhave

plokkfiskur może i nie wygląda najpiękniej, ale jest jest niesamowicie smaczny

Plokkfiskur może i nie wygląda najpiękniej, ale jest jest niesamowicie smaczny

a tyle zostaje z ryb, które lądują na stołach...

A tyle zostaje z ryb, które lądują na stołach…

BARANINA I JAGNIĘCINA z wolnego wybiegu

W końcu to kraj, w którym liczba owiec co najmniej dwukrotnie przewyższa liczbę ludzi. Owce mają tam sielski żywot. Łażą sobie gdzie chcą, skubią trawki i mchy, piją krystalicznie czystą wodę ze strumyków, nie mają naturalnych wrogów, bo jedynym drapieżnikiem jest lis arktyczny i ewentualnie miś polarny, który zabłąkany przydryfuje na krze z dalekiej północy. Na polach stoją obórki, czy inne budynki, w których mogą się schować, a od czasu do czasu przyjdzie pan pasterz, aby je zliczyć i sprawdzić stan zdrowia. Minusem jest na pewno utrata wełny co jakiś czas, bo co jak co, ale na wietrznej i deszczowej wyspie niemiło jest bez okrycia. Zwierzęta nie są upchane w ciasnych klatkach, a do ubojni z pola jest rzut kamieniem, więc kiedy przyjdzie ich ostatnia godzina, nie spędzają długich godzin w transporcie. Dzięki ziołom, które wcinają, ich mięso ma charakterystyczny smak, podobno niespotykany gdzie indziej na świecie. Praktycznie w każdej knajpce znajdziecie coś z owcy. Formy przybiera różne: kotlety, gulasz, zupa (kjötsúpa), wędliny (hangikjöt). Nic się nie marnuje. Gotowana głowa owcy jest przysmakiem, który opiszemy osobno.

SKYR

Uwielbiany przez wszystkich. Zajadali się nim już wikingowie. Zarówno Islandczycy jak i przybysze spoza wyspy pałaszują go wszędzie, niezależnie od pory dnia. Ale czym właściwie jest? To pyszny mleczny produkt jogurtowo-serowy. Wszyscy wychwalają jego niesamowitą konsystencję, smak oraz wartości odżywcze. Występuje w wersji naturalnej oraz w rozmaitych kombinacjach smakowych, z jagodami, bananami czy truskawkami. Jest bardzo zdrowy, bogaty w białko i zawiera mniej niż 1% tłuszczu. Serwuje się go na śniadanie ze zbożowymi płatkami, jako przekąskę w ciągu dnia, służy do przyrządzania przepysznych deserowych wariacji takich jak skyramisu, skyrcake (skyrnik? 😉 ) czy skyrkonfekt, pyszne pralinki z białej czekolady wypełnione serową masą. Do czego go porównać? Do dobrej jakości polskiego serka homogenizowanego. Taki np. serek firmy Jana albo z Gostynia w niczym nie ustępuje waniliowemu skyrowi.

Sernik na bazie skyru - mniaaam!

Skyrnik – sernik na bazie skyru – mniaaam!

Białe czekoladki z waniliowym skyrem

Białe czekoladki z waniliowym skyrem

Najlepszy słodycz na wyspie

Najlepszy łakoć na wyspie

Skyr

Skyr

Mama Hafthóra Júlíusa Björnssona (znanego z gry o tron) też karmiła go Skyrem - jedz skyr, będziesz wielki :D

Jedz skyr, będziesz wielki! Mama Hafthóra Júlíusa Björnssona (znanego jako Góra z Gry o Tron) też karmiła skyrem :)

MIĘSO

Każde poza baraniną i jagnięciną jest drogie i często ciężko dostępne. Już spieszymy z wyjaśnieniem dlaczego. Lokalnej trzody i bydła jest niewiele, a możliwości importowania są ograniczone. Każda partia mięsa musi być dokładnie przebadana przed przekroczeniem granicy. Wynika to z faktu, że islandzkie zwierzęta żyły w odosobnieniu na wyspie tak długo, iż nie nabyły odpowiedniej odporności na choroby nękające ich kontynentalnych pobratymców. Jeśliby w jakiś sposób doszło do zarażenia islandzkich populacji, większość prawdopodobnie by wymarła. Z tego właśnie względu, nie można prywatnie wwozić żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego. Podsuszane kabanosy i Pasztet Wielkopolski musiały zostać w domu. Dość popularna i wyraźnie widoczna jest konina. Fakt, na pastwiskach koni jest sporo, ale się nie skusiliśmy.

HOT DOGI

Serwuje się je praktycznie na każdej stacji benzynowej (takiej z obsługą i sklepową infrastrukturą). Tylko, że to są takie hot dogi w stylu amerykańskim. Zimna miękka buła z parówką i dodatkami. Osobiście, daleko im do polskich hot dogów z chrupiącym pieczywkiem i surówką, ale co kto lubi. W Reykjaviku jest budka z hot dogami przez niektórych uznawanymi za najlepsze na świecie. Taki zestaw full wypas to bułka, parówka, dwa sosy, cebulka świeża oraz prażona. Jadł tam sam Elvis Presley oraz Bill Clinton. Ten drugi popełnił hotdogowe faux pas, rezygnując z cebulki, czego Islandczycy do dziś nie mogą zrozumieć. Do tej pory można zamówić hot doga a’la Clinton.

Jadł Presley, jadł Clinton to mi chyba też wypada

Jadł Presley, jadł Clinton to mi chyba też wypada

Podobno najlepsze na świecie...

Podobno najlepsze na świecie…

WARZYWA I OWOCE

Mięsożercy już wiedzą co zjeść na Islandii, a co z wegetarianami? Niestety, w tej kwestii za dużo poszaleć nie można. Klimat jest surowy i praktycznie nie spotkacie tam pól uprawnych. Większość warzyw i owoców jest sprowadzana, ale nieprawdą jest, że (jak wyczytaliśmy) zanim produkty trafią do sklepu zdążą powiędnąć i smutnie spoglądają z półek. Byliśmy w wielu marketach i zawsze trafialiśmy na ładne i świeże okazy, choć być może mieliśmy szczęście. Lokalnie uprawiana zielenina pochodzi z zasilanych energią geotermalną szklarni. Jako dodatek do dań głównych najczęściej serwuje się ziemniaki, kapustę, i brukiew. Popularnymi owocami są jagody oraz rabarbar, które często występują jako składniki soków, deserów i ciast.

ŁAKOCIE

Skyr i wyroby pochodne, jak już wcześniej wspomnieliśmy. Kanilsnúðar: słodka bułeczka cynamonowa w kształcie ślimaka. Zaserwowano nam takie na rejsie w akompaniamencie kakao z rumem, pyszności. Lakkrís: nic innego, jak stara dobra lukrecja. Jak chyba każdy nordycki naród, Islandczycy mają świra na jej punkcie i połowa półek sklepowych przeznaczonych na słodycze zawalona jest lukrecją w różnej formie. Żelki, cukierki, pralinki, drażetki, czekoladki, karmelki, batoniki. Wszystko. Ja nieświadomie pierwszego dnia kupiłam w sklepie pięknie wyglądające czekoladowe kulki, jak tylko wpakowałam pierwszą do ust, moje oczy się rozszerzyły i prawie wypełniły łzami. Z obrzydzenia, bo szczerze tego smaku nienawidzę . Lody: Pamiętacie lody amerykańskie? Takie maczane w zastygającej polewie,  i traktowane posypką, tam nadal wiodą prym. Na stacjach benzynowych i w budkach z fastfoodami jest lada za szybą, z przyklejonymi do niej noskami i rozbieganymi oczkami małych Islandczyków nie mogących się zdecydować, który z dziesiątek dodatków wybrać. Prince Polo: serio, serio. Wyspiarze rozsmakowali się w naszych rodzimych wafelkach i znajdziecie je tam w każdym sklepie. I w sumie nie tylko to, bo na półkach znajdziecie sporo polskich słodkości, a w zamrażalkach lody firmy Grycan.

Jedni kochają inni nienawidzą - lukrejca

Jedni kochają inni nienawidzą – lukrecja

Lody Grycan - jedne z licznych polskich wyrobów w islandii

Lody Grycan – jedne z licznych polskich wyrobów w Islandii

BRENNIVIN tradycyjny alkohol islandzki

Jak już o procentach mowa, to należy wspomnieć, że na Islandii alkohol ciężko kupić od tak. Normalne markety nie prowadzą sprzedaży napojów wyskokowych, nawet piwa nie uświadczycie. Zajmują się tym wyspecjalizowane sklepy, każde miasteczko ma swój, i żeby nie było tak łatwo otwarte są tylko kilka godzin dziennie. Im mniejsza mieścina, tym rzadsza okazja do nabycia alkoholu. Brennivin, dosłownie „palące wino”, to 40% wódka destylowana z ziemniaków, wzbogacona aromatem kminku. Butelka i etykieta zostały niezmienne odkąd zniesiono prohibicję w latach 30, a ich prosty projekt miał zniechęcać do spożywania. Tradycyjnie zapija się nią hákarla, mięso zgniłego rekina. Jako ciekawostkę należy dodać, że do jeszcze do niedawna nie można go było dostać nigdzie indziej poza Islandią. Dopiero od połowy 2014 zaczęto Brennivin eksportować do Stanów Zjednoczonych.

Islandzka wódka

Islandzka wódka

 

ZUPY oraz bufet zupno-sałatkowy

Już pierwsze spotkanie z takim bufetem nauczyło nas co zjeść na Islandii, jeśli jesteśmy głodni, a nie chcemy obciążyć portfela. Pierwszego dnia trafiliśmy na takowy, nieświadomi, że to niesamowicie popularna rzecz. Płaci się raz, a szamanka jest do woli. W zależności od miejsca dostępna jest jedna, dwie lub trzy zupy dnia. I tutaj gama szeroka: od pomidorowej, warzywnej, grochówki, dyniowej, ziemniaczano-porowej, przez śmietanowe kremy z brokuła, grzybów, szparagów aż po zupy rybne i mięsne. Do tego świeże pieczywo z masłem, które zazwyczaj jest wypiekane w miejscu serwowania lub ewentualnie kupione w pobliskiej piekarni. Dla nas była to przemiła odmiana po brytyjskich chlebach, które są fatalne, ale o tym pewnie słyszeliście nie jeden raz. Bary sałatkowe składają się zazwyczaj z past kanapkowych, kawałków tuńczyka czy pieczonego kurczaka, świeżych surówek i krojonych warzyw, gotowanych na twardo jajek, owoców oraz dżemu. Jedna z najlepszych opcji, jeśli chodzi o jedzenie w knajpie.

Zupa bywa podawana w miseczkach zrobionych z chleba

Zupa bywa podawana w chlebowych miseczkach

Są miejsca gdzie potrawy tworzy się żarem płynącym prosto z ziemi - świetna i ekologiczna sprawa!

Są miejsca, gdzie potrawy tworzy się nad żarem płynącym prosto z ziemi – świetna i ekologiczna sprawa!

Islandzkie śniadanie z próbką lokalnych wyrobów

Islandzkie śniadanie z próbką lokalnych wyrobów

Już niebawem artykuł o islandzkich ciekawostkach i dziwactwach kulinarnych!

 

Ceny:

flatkökur 150 ISK

rúgbrauð 200 ISK

plokkfiskur 1500 – 2000 ISK

suszony dorsz w kawałkach 150 g 500 ISK

ryba z frytkami 2000 ISK

grillowany łosoś z sałatką 2500 ISK

gulasz z jagnięciny ok. 2000 ISK

kotlet z jagnięciny, kotlet i surówka 2500 ISK

zupa lub kanapka z homarem 1000-2000 ISK

skyr 150 ISK

skyrkonfekt 350 ISK

skyrcake 1000 ISK

hot dog 300-400 ISK

zupa i pieczywo 1000 ISK

bufet z zupą, pieczywem i sałatką 1500-2000 ISK

Brennivin w strefie bezcłowej 0,5l 1200 ISK

100 IKS~2,7 PLN

Aktualizacja cen: czerwiec 2015

O Autorze

Trudno jej usiedzieć dłużej w jednym miejscu. Na szlaku, z podróżnym dobytkiem na plecach czuje się jak ryba w wodzie. Największe wrażenie wywołuje na niej twory natury. Godzinami może oglądać poczynania zwierzaków, w szczególności kóz i wyder, które swoim urokiem zaskarbiły sobie jej bezgraniczną sympatię. Lubi eksperymentować, szczególnie w kuchni, najbardziej z ciachami. Łakocie wyniucha wszędzie.